Karty
Sobota v 1:49 | Suyia
Zadziwienie... ktoś powiedział mi więcej z kart, niż sama byłam w stanie tej osobie powiedzieć.
Dżek
7. května 2012 v 10:02 | Suj
Trudno będzie pożegnać się z przyjacielem..
Nie chce zło wróżyć, ale Kuluś Niuciuś Żabuś Ciapuś powoli odchodzi.
Jest jeszcze trochę czasu, żeby przybić mu psio - ludzką piątkę, ale ile to nikt nie wie. Trochę.
Wybieramy się z nim do weterynarza, więc czasu może być jeszcze mniej.
A po wpisie powinna następować seria jego zdjęć, ale to już by w ogóle nastrój niemiły wprowadziło, a przecież jak zdechnie to będzie mieć lepiej.
Nocna szafa z emocjami.
2. května 2012 v 2:46 | Suyia
|
Dobrý den!
Ze specjalna dedykacja dla Chicka, który z ogromnym zaangażowaniem czyta bloga.
Notka piszana na telefonie nocą, po trzech godzinach walki z samym sobą, aby zasnąć.
Z każdej podróży coś przywozimy, jeżeli nie muszelkę czy kamyk to już na pewno kilka giga (klisz) zdjęć. Jednak najlepszymi rzeczami które możemy przywieźć to przeżycia, które z upływem czasu stają się wspomnieniami oraz emocje, które budzą się w nas, gdy poznajemy nowe miejsca czy ludzi.
A ja pomimo tego, że jestem w trakcie podróży pozbierałam emocji, o ile zresztą można tak napisać, od wszystkich ludzi.
A teraz owe mieszkają sobie w moim sercu, chyba nawet bardziej, niż w głowie i platają mi figle. Być może w skutek tego spać nie mogę, choć bardzo bym chciała, aby świtało.
A ja z uporem maniaka wszystkie próbuje ponazywać, wygładzić, wyprasować, a na koniec poskładać (te mniejsze), zawiesić na wieszaczku (te większe i bardziej kłopotliwe) i odłożyć w odpowiednie miejsce. Jednak jak już myślę, że wszystko jest na swoim miejscu to szafa otwiera się i wszystkie emocje rozsypują się, mieszają i całą procedurę muszę zacząć od mowa.
Czy teraz spokojnie zasnę? Pewnie nie, ale przynajmniej napisałam Wam kilka słów :)
To gdzie parkujemy?
16. dubna 2012 v 19:21 | Suyia
|
Dobrý den!
Julka zamaszystym ruchem zatrzasnęła za sobą drzwi zielonej C3 i jak zwykle zaraz potem, głośno przeprosiła. Nawet nie przeszkadzało jej to, że w samochodzie jest zupełnie sama, ot co.. tak działała na nią moc przyzwyczajenia. Gdy się trzaska, choć przecież nie chciała to i przeprosić należy właściciela. Jednak za momencik zreflektowała się, iż to jej samochód, jej drzwi i jej trzaski, nikogo więcej i nikogo mniej. Jej. Julki.
Samochód był już gotowy do jazdy, tylko ona właściwie nie bardzo. Znała cel i drogę, ale jakoś brakowało tej jednej iskierki, która to wszystko rozpali i da jej wiarę w słuszność całej wyprawy. Trzeba mieć jaja, pomyślała zupełnie w nie swoim stylu, jednak właśnie to określenie pasowało jej najlepiej do zaistniałej sytuacji. A ona niewątpliwie je miała, więc ruszyła.
Do celu dotarła bez problemu. Wysiadła z auta i...
...piękna fikcja literacka wychodzi mi w tym wstępnie. Wszystko się może wydarzyć. A w życiu? W życiu może się wydarzyć jeszcze więcej, bo dodajemy do tego wszystkiego swoje realne i namacalne lęki, uczucia, myśli, emocje.. miłość i złość, a czasami zazdrość, bo.. bo tak.
A mi się wydarzyło coś tak nierzeczywistego, że nawet, gdybym o tym napisała to postrzegane by było jako fikcja literacka, a nie opowiastka z życia. Co nie zmienia faktu, że jestem wdzięczna za taki obrót sprawy, za takie słowa, gesty, dotyk. I nie wartościuje już niczego, nie przyrównuje i nie oczekuje. Nie mam prawa. Ona też nie ma tego prawa i dobrze o tym wiesz.
A tak z innej beczki.. odnalazłam wiersz o sobie, który napisała dawno, dawno temu pewna cudowna kobieta : ) Ale czy tym wypada się chwalić?
I jeszcze jedno, albo i dwa. Mieć w oczach szczęście do rzecz ujmująca.. I może kiedyś zamiast mówić ludzie, powiem ja.
Wielkanoc już? Już!
3. dubna 2012 v 9:39 | Suyia
Wielkanoc może nie już, ale niebawem : ) W mojej głowie mnóstwo myśli, piosenek i chwil.
Jednak nie mogę doczekać się mojego kochanego okrągłego brzuszka Madziny, całiem nowego Karolka (mam nadzieje, że nie koszmarnego), pięknej Asieńki i naparzania w SC z Chiqniem... Ach, te rodzinne święta. Oj... jeszcze Zamość, Lwów? A może by tak rozciągnąć dobe do 48h?
A jakie Wy macie plany na święta? : >
Słońce
17. března 2012 v 12:20 | Suyia
Wyszło słońce i wszystko zaczyna się układać. Jeszcze tylko kilka wiosennych przelotnych deszczów i będzie lato, prawda?
Człowieku jeden...
20. února 2012 v 20:23 | Suyia
|
Dobrý den!
Dzisiaj spotkałam się z bardzo wyjątkowym człowiekiem. Człowiek ten sprawił, że wszystkie moje smutki pokruszyły się jak lód pod łańcuchami, które zakłada się na koła, aby wjechać na wysoką górę np. na taką, gdzie mieszka Agata..
Pokruszony smutek szybko zastąpił ogrom szczęścia, nadziei i dobrej prognozy na nadchodzący tydzień.. No chyba, że coś znowu wyskoczy... ale nie, nie.. nie może! : )
Dziękuje Człowieku za to, że jesteś : *
D jak dystans
6. února 2012 v 22:17 | Suyia
|
Dobrý den!
D jak dystans. Czy jest potrzebny w życiu? Zapewne. Nie branie do siebie wszystkich rzeczy, które Cię otaczają jest umiejętnością cenną i zbawienną. Można spokojnie przechodzić koło głupawych żartów, które kierowane są do Ciebie, albo śmigają obok Ciebie. Dystans ma też inną odmianę..
Dystans indywidualny to przestrzeń, która rozciąga się wokół człowieka pomiędzy 45cm a 120cm (obszar na wyciągnięcie ręki), strefa łatwego dotyku. Przestrzeń tę traktuje się jako prywatną i wpuszczane są tu osoby, które dobrze znamy i z którymi czujemy się bezpiecznie. Rozmowa z obcym w takiej odległości nie zdarza się lub jest niekomfortowa. Jeśli dwie osoby rozmawiają ze sobą spontanicznie w dystansie indywidualnym, możemy wnioskować, że dobrze czują się ze sobą, są sobie bliskie. Naruszenie dystansu indywidualnego jest traktowane jako agresja terytorialna i wywołuje reakcje agresywne. (za Wiki)
A dystans w przyjaźni? Mi to niestety śmierdzi oksymoronem. Wyrazem niezgodnym wewnętrznie. Jak można oczekiwać, że przyjaciel (czym jest przyjaźń?) może mieć dystans do sytuacji, w których jest stawiany? Przyjaciel przychodzi i przytula, jeżeli czegoś nie rozumiemy, a kiedy płaczesz podaje Ci chusteczkę. Nigdy nie ucieka, nigdy nie tchórzy, nigdy nie zarzuca Ci mazgajstwa i luzerstwa. Nigdy nie znika po angielsku. Nigdy. A może dystans to sposób na ostudzenie przyjaźni? Ale jeżeli tak się dzieje, być może to nie przyjaźń?
Oj, rozważania na temat przyjaźni można prowadzić i prowadzić. Jedno jest pewne, przyjaciel odbiera od Ciebie telefon jak dzwonisz w nocy, jak jest w szpitalu, jak ma gorączkę i depresje. Na niego po prostu ZAWSZE możesz liczyć, nawet jeżeli ma złamany palec.. przecież pozostaje dziewięć innych. A może dystans, a właściwie wymaganie go od innej osoby, to ciche uszczypnięcie i szepnięcie.. to jest tylko koleżeństwo?
Mistrz i Małgorzata
24. ledna 2012 v 21:24 | Suyia
|
Dobrý den!
"- Mam iść tam za nim? - niespokojnie zapytał mistrz.
- Nie - odpowiedział mu Woland.- Po co iść za tropem tego, co się już skończyło?"
-Michaił Bułhakow
- Nie - odpowiedział mu Woland.- Po co iść za tropem tego, co się już skończyło?"
-Michaił Bułhakow
----
Może na razie sam cytat, nawiązanie niebawem...
